Cześć FIZJOTERAPIO!

by - września 24, 2018



Na swoich profilach, wiele mówię o marzeniach i ich realizowaniu. Jeśli jesteś ze mną już od dłuższego czasu to wiesz, że moim jednym z największych marzeń, było dostanie się medycynę. Było kilka podejść, niestety nieudanych. Nie ukrywam, że to wciąż dla mnie ciężki temat, ale chcę podzielić się z Tobą swoją historią. Mam wrażenie, że dopiero jestem na to gotowa, by zacząć głośno o tym "mówić". Głęboki wdech i zaczynam od samego początku. 

Od kiedy pamiętam, zawsze mówiłam wszystkim, że chcę zostać lekarzem. Ostatnia klasa liceum, dała mi niezłego kopa, jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa. Problemy rodzinne, rozstanie rodziców, nie będę ukrywać, że miało to wpływ na efektywność mojej nauki. Podeszłam do matury, niestety wyniki nie były satysfakcjonujące. Byłam sobą zawiedziona i wydaje mi się, że dla lepszego poczucia własnej wartości postanowiłam, że pójdę jednak na studia. Wybrałam Bioinformatykę na Uniwersytecie Gdańskim, kierunek ciekawy, ale nie dla mnie. Od początku miałam wrażenie, że jeśli nawet skończę bioinformatykę to mimo wszystko nie będę pracować dalej w zawodzie. Myślałam, że dam radę pogodzić poprawianie matury, razem ze studiowaniem, ale było to jednak zbyt ciężkie. Na dodatek kolejne komplikacje rodzinne, nie pozwoliły mi na to, by być ciągle w Trójmieście. Po dwóch miesiącach studiowania w Gdańsku, musiałam dojeżdżać jednak z ówczesnego domu- Stężycy, a podróż w jedną stronę zajmowała mi dobre dwie godziny. Nie było łatwo. Podeszłam do kolejnej poprawy matury, co nie dało znów rewelacyjnych rezultatów. Postanowiłam, że jednak przed drugą sesją rzucam studia i  razem z bratem przeprowadzam się do Żukowa, które jest zdecydowanie bliżej Trójmiasta, niż nasza ukochana Stężyca. Kuba miał kawałek do szkoły w Kościerzynie, a mi było zdecydowanie łatwiej, bo byłam bliżej Trójmiasta. Wymagało to pewnego poświęcenia z dwóch stron, daliśmy radę. 

Rozpoczęłam moje pierwsze potocznie zwane GAP YEAR i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Godzenie studiów z nauką do matury to naprawdę ciężki orzech do zgryzienia. Wiem, że wiele osób daje radę, dla mnie było to zdecydowanie za ciężkie. Próbowałam różnych sposobów na naukę. Kursy maturalne, samodzielna nauka, aż w końcu korepetycje u egzaminatorek. I zdecydowanie jeśli już ktoś się przygotowuje do zdania matury na 90+% to polecam wybranie się do naprawdę dobrego korepetytora, który bierze udział w sprawdzaniu matur i na ten temat super wiedzę. Ja na swoje panie nie mogę powiedzieć złego słowa są genialne! No, dobra teraz pytanie... to skoro miałam tak dobre korepetytorki, dlaczego nie udało mi się napisać matury tak, by po prostu dostać się na medycynę? Chyba już znam odpowiedź na to pytanie. Wydaje mi się, że za bardzo ulegam emocjom i mimo tego, że na swoje przygotowanie nie mogę powiedzieć złego słowa, to stres kompletnie mnie rozbija. W momencie kiedy na czymś bardzo mi zależy, nie potrafię spokojnie myśleć. Nie potrafię dobrze składać zdań, jestem rozkojarzona, przez co nie piszę kluczowych odpowiedzi, a w chemii robię błędy obliczeniowe. Moja największa zmora to ja sama w stresie. 

Powiem Ci, że przez te kilka lat, kiedy siedziałam w domu, pracowałam i uczyłam się do matury moje poczucie własnej wartości znów spadło drastycznie w dół. Wszyscy moi rówieśnicy kończyli studia, a ja? Ja miałam wrażenie, że stoję w miejscu. W tym roku powiedziałam sobie, że co by się nie stało, chcę ruszyć z miejsca. I bez względu na to, czy uda mi się dostać na medycynę, czy nie to  przemyślę dokładnie swój PLAN B. Z tą myślą czułam się zdecydowanie bezpieczniej. Jak wiesz na medycynę po raz kolejny się nie dostałam. Od lipca zaczęłam realizację planu B, regularnie chodziłam na basen, ponieważ na AWFie było to warunkiem koniecznym, by w ogóle wziąć udział w rekrutacji. Docelowo miałam się zmieścić w czasie 1min15s. Trenowałam, nie chciałam wyjść na osobę, która kompletnie nie potrafi pływać technicznie, starałam się naprawdę podszkolić technikę samodzielnie, trochę się udało, jest zdecydowanie lepiej, ale mogłoby być jeszcze lepiej. Tym bardziej, że byłam zawsze jeśli chodzi o pływanie samoukiem. Na egzaminie 50 m (dwie długości basenu ) przepłynęłam w 45

sekund, z czego jestem bardzo zadowolona. Wiem, że wypracowałam w sobie ten czas i za to kocham sport, bo konsekwentne podchodzenie do treningu przynosi oczekiwane rezultaty (oczywiście mam na myśli tu treningi amatorskie).

Pewnie teraz Cię zaskoczę, ale nie idę na studia stacjonarne. Dlaczego? Jestem już w tym wieku,  kiedy człowiek chce jednak w pewnym stopniu się usamodzielnić. Studia stacjonarne niestety, by mi to komplikowały. W tygodniu chcę poświęcić się pracy, chcę rozwijać swoje zainteresowania, rozkręcić bloga, oraz ruszyć z kanałem na YouTube. Moja mama, mój najwierniejszy kibic to człowiek o ogromnym sercu, któremu wiem, że jeśli powiedziałabym , że idę dalej na studia stacjonarne otrzymałabym wparcie nie tylko duchowe, ale w głównej mierze finansowe. Chciałabym ją jednak odciążyć. To kolejny powód, dla którego idę na studia niestacjonarne. Nie uważam, żeby studiowanie niestacjonarnie w jakikolwiek sposób, komukolwiek umniejszało. I chociaż słyszałam przeróżne zdania na temat studiów niestacjonarnych, to z tymi złymi opiniami kompletnie się nie zgadzam. Zawsze podziwiałam pod tym względem mojego Artura, który pracuje w zawodzie,studiuje niestacjonarnie i naprawdę jest w tym dobry, a przede wszystkim szczęśliwy, że robi to co lubi i spełnia się zawodowo i naukowo. 

Czy jeszcze będę próbowała swoich sił i zawalczę jeszcze raz o medycynę? Myślę, że to bardzo prawdopodobne. Czy podejdę jeszcze raz do matury z biologii i chemii? Być może. Nie mówię nie, bo jednak gdzieś z tyłu głowy jest swego rodzaju smutek związany z nieosiągniętym celem, jakim jest medycyna. Na razie chcę spróbować swoich sił w fizjoterapii. Myślę, że dla tak aktywnej osoby, jaką jestem, to naprawdę bardzo dobry wybór. Na dodatek też będę mogła pomagać ludziom (prawie jak lekarz), to też przyszłościowy zawód i jeśli dobrze pokieruję swoją ścieżkę zawodową to będę mogła odnosić sukcesy, oraz czuć satysfakcję z wykonywanej pracy.



Cieszę się, że w końcu idę przed siebie, czuję, że to dobry krok w przód i jestem bardzo ciekawa tego, jak potoczy się moje życie. Na pewno nie żałuję niczego, nie uważam, żebym zmarnowała czas,  wręcz przeciwnie, czuję, że sporo z tego czasu wyniosłam. Mam wrażenie, że teraz patrzę na wiele spraw z kompletnie innej strony, niż patrzyłam kilka lat temu. I wiesz... bardzo się cieszę, że mogłam Ci to opowiedzieć. 

Na pewno posty o studiach pojawią się tu jeszcze nie raz. Jeśli masz jakieś pytania, z chęcią odpowiem. Wiesz gdzie mnie znaleźć. 

Twoja Pauli #idacprzedsiebie


Sprawdź moje inne posty!

6 komentarze

  1. Wspaniały wpis, szczerze mówiąc jesteś osobą która bardzo motywowała mnie przez rok do pracy nad sobą i nie dawałaś po sobie poznać że coś jest nie tak.
    Gratuluję wyboru studiów, gdybym miała drugi raz wybierać też poszłabym na studia niestacjonarne, jestem zadowolona z tego co mam, ale studia niestacjonarne dają więcej możliwości rozwoju poza uczelnią. Pozdrawiam i rób radę swoje! Jesteś super! 🤩😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dalej będę Cię motywować! <3
      Dziękuję Ci za każde dobre słowo. :) A co do słabszych dni to każdy ich doświadcza, a wiadomo nie zawsze się o nich mówi. Trzymam kciuki za Ciebie. Dzięki, że jesteś!

      Usuń
  2. Ten kierunek na pewno tez nie będzie najłatwiejszy :) życzę powodzenia i mocno trzymam kciuki
    PS a gumed w tym roku był bardzo mało przychylny studentom i bardzo bardzo dużo osób na lekarskim wywalił, wiec nie ma czego żałować ;) głowa do góry i dalej po marzenia ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna, że nie będzie łatwo, ale zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby dać radę. <3 Dziękuję za kciuki!!! A co do GUMedu to słyszałam, że teraz nieźle skosili ludzi...

      Usuń
  3. Ja dzięki Twojemu uporowi, sama wreszcie podjęłam decyzję napisania matury po 8 latach. Muszę dać radę bo też mam swój cel ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak cieszy mnie to, że dałam Ci kopa do działania! Trzymam za Ciebie kciuki i przesyłam moc. ❤️

      Usuń