NOWA JA

By Paulina Zaborowska - czerwca 03, 2017


Jeśli jesteś ze mną na bierząco i czytasz moje posty na instagramie to wiesz, że jestem aktualnie wyrwaną ze swojego życia Pauliną, która tęskni za swoim dotychczasowym życiem. Niedawno skończył się etap matur ( o którym na pewno napiszę kolejny post), a zaraz po nim przyszedł czas na operację związaną z moją wadą zgryzu- progenią. Wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że na miesiąc zostałam zamknięta w klatce i nie mogę być już tak aktywna jak wcześniej. Nie mogę biegać, ćwiczyć te 30 dni to czas poświęcony pełnej rekonwalescencji. 

Powiedzmy, że mam 30 DNIOWY POST BIEGOWY. 



Dzień, w którym kładłam się do szpitala, był chyba jednym z gorszych dni jakie czekały na mnie od kilku dobrych lat, kiedy to podjęłam decyzję o korygowaniu wady zgryzu i oddanie się w ręce odpowiednich specjalistów. Dlaczego to zrobiłam? Od czasów małej Pauli zmagam się z trudnością jedzenia, wymawiania pewnych słów, ograniczonymi ruchami żuchwy i pogłębianiu się wady zgryzu. Nawet ciężej mi się oddychało. Progenia przyczyniała się również do częstych bóli żołądka, ponieważ nie mogłam gryźć wielu rzeczy, przez co zazwyczaj moje kęsy były większe niż normalnie, na dodatek nie były odpowiednio zmiażdżone, byłam narażona na wrzody żołądka. Na dodatek mój pełny uśmiech nie wyglądał za pięknie. Zauważ, że nie mam zdjęć, gdzie widać mój pełny uśmiech. Zazwyczaj gdy uśmiechałam się widać było zęby górne, dolne były dobrze zakryte. Estetka jednak była najmniejszym powodem do tego, by przejść tak skomplikowane leczenie, w którym czekał mnie zabieg w pełnej narkozie. Przyszedł jednak ten dzień i z perspektywy już tych dwóch tygodni nie żałuję. Jestem pewna, że jak wrócę do normalnego życia, będę mogła zasmakować go z w pełni sprawnym zgryzem. Aż sama jestem ciekawa jak to jest normalnie ugryźć kawałek pizzy, kanapkę. Do tej pory naprawdę było mi to szalenie obce. 


Operację miałam 22 maja 2017 roku, był to poniedziałek. Bałam się strasznie. Do tej pory pamiętam moment jak miłe panie pielęgniarki wiozły mnie na salę operacyjną, a ja przerażona machałam Arturowi i Mamie na "do zobaczenia za kilka godzin". Bałam się tego co to będzie, jak zmieni się moje życie zaraz po wybudzeniu mnie z narkozy i wywiezieniu z szali operacyjnej jako NOWA JA. Pamiętam jeszcze jak zaopiekowano się mną na sali operacyjnej, wszyscy byli mili, doktor przed moim "odlotem" do krainy snów podszedł do mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze. A pielęgniarki dookoła zapewniały, że operują mnie rewelacyjni specjaliści. Zaraz potem odleciałam i obudziłam się z okropnie suchością w gardle, tak strasznie chciało mi się pić, dookoła słyszałam "Ale będziesz miała piękny zgryz, zobaczysz efekt będzie niesamowity, lekarze odwalili kawał dobrej roboty." Do sali, w której mnie położono zaraz pojawiła się Mama i Artur, którzy również mówili, że wszystko będzie dobrze. 


Kolejne godziny, do momentu wyjścia ze szpitala nie należały do najprzyjemniejszych. Do tej pory mam trudności ze spaniem. W szpitalu nie potrafiłam spać, mimo tego, że byłam naprawdę zmęczona. Od rana do wieczora przy moim łóżku czuwała Mama, która na tę okazję specjalnie zleciała z Irlandii do domu. Czułam niesamowite wsparcie z jej strony, ale również Wasze. Czytałam komentarze pod zdjęciami ze łzami w oczach. Zaopatrzyłam się w kilka książek, które pochłonęłam w krótkim czasie. Nic tak nie pomaga zapomnieć o bólu jak dobra książka. 
W środę po 14 dostałam wypis ze szpitala. Moment, w którym wyszłam na podwórko i pierwszy ciężki wdech pamiętam jakby to było teraz. Tak bardzo cieszyłam się, że pierwszy etap tej ciężkiej historii już za mną. Opuchlizna podczas pobytu w szpitalu osiągnęła poziom najbardziej zaawansowany, nie mogłam na siebie patrzeć. Tak bardzo nie mogłam przyzwyczaić się do siebie z twarzą, możesz się zacząć już śmiać, jak toster. Jednak wraz z wypisem dostałam porcję nadziei od lekarza, że teraz już z dnia na dzień opuchlizna będzie schodzić i będzie tylko lepiej i lepiej. Do zobaczenia za dwa tygodnie! 


W związku z tym, że wewnątrz buzi mam wiele szwów, oraz zagumkowane tak zęby, że nie mogę otwierać buzi, moja dieta na razie jest płynna. Jem naprawdę mało, jestem na silnych lekach przeciwbólowych, ale coś za coś. Wszystko tylko i wyłącznie dlatego, by za jakiś czas cieszyć się w pełni sprawnym życiem. Nie mogę biegać, oraz wystawiać się na Słońce. Dlatego wczesnym rankiem z moim najwierniejszym Bryanem wychodzimy na długie spacery, gdzie delektuję się świeżym powietrzem i widokami jakie nas otaczają. W ciągu dnia znajduję sobie obowiązki domowe, gotuję dla domowników, sprzątam w szafach, segreguję, piekę ciasta, czytam książki, obejrzałam nawet cały sezon "13 reasons why". Staram się tak zapełnić czas, by się nie nudzić. Wieczorami jak nie jest już tak ciepło wychodzę na drugi spacer z moim kompanem. Dziennie potrafimy zrobić grubo ponad 20 tysięcy kroków, czyli norma moja dzienna jest zawsze wyrabiana nawet bez biegania. I powiem Ci, że jestem z tego dumna, że tak się trzymam. 




Czuję, że z dnia na dzień jest lepiej. Jestem już okropnie stęskniona za moimi biegami, za poranną porcją szybkiego kardio, tęsknię za interwałami, podbiegami, treningami wytrzymałościowymi, rowerem oraz siłownią i treningami z Piotrem. Teraz uświadamiam sobie, że już bliżej niż dalej. Najgorsze za mną, a najlepsze przede mną.


Nowa ja wracam do Was. Blog jak widzicie zmienił się, na facebooku jest fp, na który również zapraszam i snapchat, gdzie pokazuję jak wygląda moje życie. Dziękuję, że jesteś! 

  • Podziel się:

Może Ci się także spodobać

8 komentarze

  1. Jesteś prawdziwą inspiracją, decyzja o poddaniu się operacji wymagała wielkiej odwagi. Jestem pewna, że pomożesz wielu osobom, które zmagają się z tym samym problemem i zastanawiają się co zrobić. Trzymam kciuki za rekonwalescencję i szybki powrót do tego co kochasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak budujące słowa. Jestem tu dla Was. Chcę pokazać, że w życiu trzeba być odważnym. Podejmowanie decyzji jest ciężkie w życiu, ale zawsze warto postawić na swoim. Mam nadzieję, że niedługo wrócę do swoich aktywności. Dziękuję i mocno tulę! <3

      Usuń
  2. Piękny wpis! Trzymaj się kochana! Jesteśmy z Tobą i mocno trzymamy za Ciebie kciuki! Już nie mogę się doczekać twoich pogadanek na snapie/insta story ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo wrócę na snapa. <3 Także czekaj cierpliwie. Ja też nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła zacząć do Was mówić. Tęsknię!

      Usuń
  3. Kochana Pauli <3 tak się cieszę że już jest dobrze ! I nie mogę sie doczekac żeby zobaczyć Cię z nową buźka :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zejdzie opuchlizna to na pewno się pokażę. :) Buźka :*

      Usuń
  4. Pauli, uważam, że jesteś bardzo dzielna ❤ Naprawdę,dawno nie spotkałam tak wspaniałej i zdeterminowanej w swoich działaniach osoby �� Życzę szybkiego powrotu do zdrówka❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeny, nawet nie wiesz jak miło mi się to czyta! Dziękuję! Od razu mam sto razy więcej mocy! <3

      Usuń