25 dni

by - marca 14, 2017




Wracam! Mam nadzieję, że wybaczysz mi moją dłuższą nieobecność. Ostatni czas był maksymalnie zabiegany. Tempo każdego dnia, było jak dobry trening wytrzymałościowy, ale ponoć trening czyni mistrza. A ja chcę zostać mistrzynią samej siebie, dlatego trenuję.

Do maratonu pozostało 25 dni. Czuję presję czasu, czuję jak wielkimi krokami zbliża się ten ważny dla mnie dzień. Jednak tego uczucia nie nazwałabym strachem. Dziwne uczucie, jest to swego rodzaju podekscytowanie z nutką nadziei, nadziei na punkt kulminacyjny w moim życiu. Na swego rodzaju zwrot akcji. Wierzę, że będzie dobrze. W końcu przygotowuję się do tego dnia ponad pół roku, robię wszystko zgodnie z planem. I chociaż czasem się potknę to wstaję. Pamiętasz o tym, o czym już nie raz wspominałam, że grunt to się nie poddawać? Ja za wszelką cenę staram się tego trzymać. 

Ostatnio przed zaśnięciem Artur zadał mi pytanie : "Pauli, jak się czujesz z myślą, że niedługo zostaniesz maratonką? Jak myślisz jaki będziesz miała czas? Czujesz stres?". I powiem Wam, że cieszyłam się, że zadał mi to pytanie. Bo poczułam wsparcie, to że nie tylko ja odliczam dni, nie tylko ja zastanawiam się w jakim czasie uda mi się przebiec ten maraton. Mały gest, a cieszy. 



Ktoś mógłby pomyśleć - ta dziewczyna zwariowała- ale to nie szaleństwo, to pasja! Bieganie to dla mnie to owszem wysiłek fizyczny, jednak relaks psychiczny. Moja głowa podczas biegu odpoczywa. Nic tak dobrze na mnie nie wpływa jak kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów na świeżym powietrzu. Często nawet nie potrzebuję muzyki, by biec. Ostatnio coraz częściej biegam bez słuchawek. Wsłuchuję się w przyrodę, w śpiewające ptaki, wiatr, oraz nadchodzącą wiosnę (moją ulubioną porę roku). W trakcie pokonywania kolejnych kilometrów wyobrażam sobie swój moment startu w maratonie, czuję klimat udzielający się każdemu biegaczowi obok mnie. Coś wspaniałego! Nie znam chyba słów, by opisać jakie uczucia podczas każdego startu mi towarzyszą, to po prostu coś genialnego!


 Myśl o momencie, kiedy moje nogi przekroczą linię mety...trochę się rozmarzyłam. To nic, przecież marzenia są dla ludzi. I to Ci sami ludzie, jeśli chcą mogą je spełniać. Jedyną barierą w spełnieniu swoich marzeń, jesteś Ty. Musisz chcieć i iść po to na czym najbardziej Ci zależy. 

Krótko, refleksyjnie, ode mnie dla Ciebie. Mam nadzieję, że zostaniesz tu jeszcze ze mną. 

Sprawdź moje inne posty!

1 komentarze

  1. Jesteś dla mnie ogrooooomną motywacją. Każdego dnia z uśmiechem oglądam Twoje snapy. Są rewelacyjne :) I chodzi za mną myśl, żeby zacząć biegać, może jak zrobi się ciut cieplej to zacznę ;) Pozdrawiam i czekam na kolejne posty ;)
    Paulina.

    OdpowiedzUsuń