W pogoni za Chodakowską, czyli Warsztaty w Gdańsku

by - stycznia 24, 2017



Pierwsze co nasuwa mi się na myśl, by Wam napisać to to, że BYŁO REWELACYJNIE! Na samą myśl wspomnień na mojej buzi maluje się szeroki uśmiech. Tak bardzo cieszę się, że mogłam tego dnia być, ćwiczyć, spotkać się z tyloma wspaniałymi ludźmi, dzielącymi tą samą pasję, oraz miłość do aktywności fizycznej. Nie znam słów, by móc opisać swoją radość. Naprawdę! Ale od początku...

Bilet na BE ACTIVE TOUR powered by NAŁĘCZOWIANKA miałam kupiony jak tylko dowiedziałam się, że bilety są w sprzedaży. Wiedziałam, że idę. Tak bardzo tego chciałam, że nie widziałam po prostu innej możliwości. Na dodatek miały przyjechać #mygirls, z którymi nie widziałam się od czasów pierwszych moich majowych warsztatów z Ewą. A tęskniłam! 




Czwartek...
Pauli dostaje wiadomość do skrzyneczki na instagram'ie, że wygrałam konkurs na ambasadorkę adidas climacool. Mało tego - jako jedna z 10 dziewczyn dostaję wejściówkę na Warsztaty w Gdańsku, strój do ćwiczeń itp. Mojej euforii nie było dosyć! Czułam, że wyrastają mi skrzydła. Nigdy wcześniej niczego nie wygrałam, a tu takie wyróżnienie. Byłam przeszczęśliwa, wzruszona, poruszona z radości. To będzie cudowny weekend! Ciągle ta sama myśl tkwiła mi w głowie. 




Piątek wieczór... 
Pauli szuka miejsca parkingowego w Gdańsku w okolicach Dworca Głównego, jak na złość - nic nie mogłam znaleźć, ciągle krążyłam i krążyłam, ale udało się. Odebrałam Martynkę! Wspólny spacer po Długiej, zdjęcie Neptuna, spacer przy Motławie, oraz ciepła zimowa herbata w Anima Cafe. Lepiej nie dało się rozpocząć tego cudownego weekendu. 

Sobota - to ten dzień! 
Pobudka o 8:30. Tak, spałam aż do 8:30! Wyspałyśmy się, chociaż położyłyśmy się spać grubo po 2 w nocy. W końcu musiałyśmy choć trochę się nagadać. Zregenerowane zjadłyśmy owsiankę, która miała dodać nam energii na wystartowanie w maratonie treningów. Przecież Ewka jest pierwsza, a tam zawsze jest POWER! Spakowane, pełne entuzjazmu ruszyłyśmy do Gdańska. Na miejscu czekały na nas dziewczyny, które wcześniej zajęły nam miejsca pod samą sceną. Czy mogło być lepiej? Byłam w niebie. Odebrałam prześliczny strój, w który od razu wskoczyłam. To nie mogło dziać się teraz, czułam się jak w pięknym śnie, jednak była to jawa - cudo, cudo po prostu. 

PIERWSZY TRENING
Ewa na scenie oraz #mygirls  na scenie, a ja zaraz naprzeciwko im. Był ogień. Starałam się z całych sił, by zrobić ten trening na 200%. Ewa, oraz dziewczyny na scenie zadbały, by było to 250% normy. Czyste szaleństwo, ale za to jakie przyjemne. 




DRUGI TRENING
Ten ku mojemu zdziwieniu, również skradł me serce, każde ćwiczenie od Darii Kuza były rewelacyjnie wytłumaczone, energia wciąż ta sama jak z Ewą. 
PRZERWA
Trochę rozmów o zbilansowanej diecie ze strony dietetyczki be bio - jak najbardziej na duży PLUS. 

TRZECI TRENING = LELEK 
Uwielbiam, uwielbiam po prostu. Energia i ciepło od Lelka to na pewno to, czego bardzo potrzebowałam. Pupa skatowana jak należy. Wiem komu zawdzięczam mocne zakwasy, akurat tej części mojego ciała. 

ENERGICZNY TOMEK czyli jak dołożyć do tzw. pieca 
Ostatnim z takich ciężkich treningów, był trening z Tomaszem Choińskim. Jak zwykle "amerykańska energia". Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie warsztaty bez Tomka nie mogą się odbyć. Ten facet ma tak wielką energię, tyle mocy, że to jest po prostu KOSMOS. Nie żałuję żadnego ćwiczenia. 

JOGA
Ostatnim z treningów była joga. Chyba każda z Nas tego potrzebowała, dobry streaching to podstawa dobrego treningu. I przyznam się, że było to moje pierwsze spotkanie z tego rodzaju aktywnością i jestem pewna, że nie ostatnie. Wprowadzę jogę w swój plan treningowy. To naprawdę odpręża. 

OSTATNIE CHWILE
Po treningach mieliśmy okazję porobić wspólne zdjęcia z całą załogą BE ACTIVE TOUR. Przybicie piątki z każdym z trenerów, podziękowanie za wspólny trening zostało do tej pory w moim sercu. Po udanych warsztatach razem z dziewczynami ruszyłyśmy na dobre jedzonko, by uzupełnić spalone kalorie. W końcu makro musi się zgadzać. Hihi. Rozmowy, dobre jedzenie i przecudowne towarzystwo. Czego chcieć więcej od życia? 



Mamy wtorek a moja głowa, serce, cała dusza szybuje gdzieś w przestworzach. Mam tyle energii, że mogłabym podzielić się nią z Tobą. Chcesz trochę? 

Takie eventy to nie tylko treningi. To nawiązywanie nowych znajomości, delektowanie się życiem, dzielenie się dobrem i konsumowanie pięknej strony życia. Warsztaty to ludzie, dzielący tą samą pasję, energię. Warto to przeżyć. Jeśli zastanawiasz się nad udziałem w takim wydarzeniu to polecam Ci to z całego serca. Ja sama nie jestem w stanie przekazać Ci tego jak cudownymi chwilami możesz się tam delektować. Musisz to przeżyć sama! Uwierz mi warto! 

To co, kiedy i gdzie widzimy się na wspólnym treningu? 


Sprawdź moje inne posty!

3 komentarze

  1. Mam nadzieje, że warsztaty w Katowicach też będą nasze <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No ,niestety nie zobaczymy się w Krakowie 😞 Ale kiedyś napewno😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Dajesz, dajesz trochę tej energii - zazwyczaj ja zarażam, ale kolano siadło i coś odsiąść nie może! Pozdro :)

    OdpowiedzUsuń