Zakończenie biegowego sezonu 2016 w mikołajowym stylu

by - grudnia 07, 2016

Jestem początkującą zapaloną biegaczką. W ciągu roku z "kanapowej dziewczyny" przeszłam przemianę do kochającej biegać aktywnej Pauli. Ty też tak możesz!


Biegałam już w liceum, ale nie mogę nazwać tego szczerze mówiąc bieganiem. Chodziłam na wieczorne 5-6km wybiegania, ale i tempo było żółwie, a wyjścia spontaniczne. Czyli jeśli miałam ochotę wyjść pobiegać- po prostu szłam. Jak nie czułam takiej potrzeby, albo miałam "kryzys" i po prostu nie miałam ochoty nic robić zostawałam w domu, bądź internacie. 

Miłość do biegania zrodziła się z końcówką 2015 roku. Końcówka listopada, ponury weekend, a ja wychodzę biegać. Pierwsze 7,5km od dawna. I tak wszystko się zaczęło. Jeśli jesteście ciekawi - przygotuję o tym kolejny post, poświęcony po prostu moim początkom związanym z bieganiem, co Wy na to? Dajcie znać w komentarzu. 

Pierwszy półmaraton był w Gdyni czas 1:56:57. Ostatni to ten, o którym chciałabym napisać. 

Półmaraton Świętych Mikołajów w Toruniu 
Sam klimat biegu rewelacyjny. 4 tysiące biegaczy w czerwonych koszulkach i  mikołajkowych czapkach. Niesamowity widok. Buzia sama cieszyła się na starcie.

Pojechałam z założeniem, że nie będę biec na życiówkę, uważałam, że nie dam z resztą rady jej zrobić. Wynik z Gdańskiego Półmaratonu w zupełności mnie zadowalał. Jednak w momencie, gdy wystartowaliśmy pomyślałam - O nie Pauli! Dziś dasz z siebie wszystko. To ostatni półmaraton w tym roku. Musi być Twój. Jeśli się nie uda- trudno, ale spróbuj! 
Trzymałam tempo 4:30-4:40. Mój Garmin dzielnie kontrolował moje postępy. Przy 8 kilometrze rozwiązała mi się sznurówka przy lewym bucie. A jeszcze przed samym startem miałam sprawdzić, czy rzeczywiście dobrze zawiązałam buty. A tu taki psikus. Pan biegnący za mną zauważył, że biegnę z rozwiązanym butem i z tłumu usłyszałam, że mam uważać. Szybko odskoczyłam na bok, zawiązałam niesforną sznurówkę i z jeszcze większą siłą ruszyłam, by dogonić mojego informatora. Po czym go wyprzedziłam. Obrałam sobie dwóch mężczyzn, których starałam się w miarę trzymać. Twierdziłam, że mają super tempo i to idealny moment, by ich się trzymać. 
Na 10km pojawił się kryzys. Zwątpiłam, czy jednak uda mi się zrobić życiówkę, no nic biegłam dalej. Na 15km jeden ze stojących mężczyzn, gdy tylko mnie zobaczył krzyknął "PIĘTNASTA KOBIETA- BRAWO", to dało mi takiego motywacyjnego kopniaka, że z wielkim uśmiechem na twarzy pokonywałam ostatnie 6km biegu. 




Na mecie czekał na mnie oczywiście mój największy kibic - Artur, oraz nasi przyjaciele. Myśl, że czeka na Ciebie ktoś na mecie to chyba jedno z fajniejszych uczuć podczas tego typu biegów. Ostatnie 300 metrów starałam się przycisnąć do końca. Udało się 1:36:52 !
Takiego czasu nie spodziewałabym się nigdy. Na tablicy od razu wyświetliło się moje nazwisko i informacja, że w K18 mam drugie miejsce. To dopiero zaskoczenie. 13 miejsce w kategorii open kobiet, a w ogólnym open 190.  Nie dość, że życiówka to jeszcze podium. Lepszego zakończenia sezonu chyba nie mogłam sobie wymarzyć. 
Jeśli miałabym ocenić sam event to myślę, że na plus. Trasa ciekawa, urozmaicona, aczkolwiek mało biegów na terenach zabudowanych. Większość na obrzeżach a co się z tym wiąże trasy po innej nawierzchni niż chodniki, ale to zależy kto co woli. Ja jestem z tych, co uwielbiają podziwiać miasta, przez które biegną. Tu mało było takich miejsc. Dobrze, że pogoda dopisała, bo inaczej ciężko byłoby biegać po błocie.  Jedyny minus to to, że w kategoriach wiekowych statuetki dostawały tylko osoby z 1 miejscem, co bardzo mnie rozczarowało. Mam nadzieję, że organizatorzy w przyszłym roku wezmą to sobie do serca i nagrodzą wszystkich na podium. Medal za to bardzo ciekawy, na pewno wyróżni się na mojej ścianie sukcesów. 

Jestem pewna, że w przyszłym roku znów pojedziemy do Torunia, by po raz kolejny przebiec się z tyloma ludźmi czującymi świąteczny klimat, mającymi tą samą pasję i samozaparcie. 
To był udany czas! 

Sprawdź moje inne posty!

3 komentarze

  1. Jaka cudowna historia! Często osoby, które znam z instagrama i zaczynają pisać na blogu bardzo zmieniają swój styl i piszą w sposób bardziej "oficjalny".
    U ciebie cały czas czuć to ciepło! BUZIAKI <3

    Ps A jakby tak jako jeden z celów na 2017 obrać sobie półmaraton w Toruniu? Hmmm :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz więcej :) tak dobrze się czyta Twoje teksty! Jestem bardzo ciekawa Twoich pierwszych kroków biegowych-osignelas niesamowitą formę. Ja "truchtam" od 1marca 2016, ale nie widzę dobrych efektów. Pora wziąć się w garść-w lutym chciałabym pobiec w Biegu Tropem Wilczyn. To będzie dobra motywacja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brawo Paula! :) Soczystke gratulacje, wlasnie wczytuje sie w bloga - motywacja poziom hard ;)
    Emilia - Llamateurs

    OdpowiedzUsuń